E-edukacja

E-podręcznik, e-nauczanie czy...

Wydaje się, że e-podręcznik ma stać się doskonałym rozwiązaniem na wszystkie problemy edukacyjne. Ma porwać wszystkie leniuchy i z dnia na dzień przekonać do ciężkiej i wytężonej pracy. Taka jest wizja. Czy ma ona szansę na spełnienie? Cóż, można mieć naprawdę sporo wątpliwości.

Zacznijmy od pozytywnych cech e-podręcznika. Z całą pewnością będzie to “krok w dobrą stronę”. Oczywiście  porównujemy e-podręcznik z obecnie dostępnymi podręcznikami. Będzie elektroniczny, kolorowy może nawet z fajnymi animacjami, które oglądnąć można będzie na urządzeniach mobilnych, telefonach i smartfonach. W porównaniu do szarej, ciągle dominującej książki - rewelacja.

Niestety jest jeden drobny problem, nasze multimedialne materiały (z punktu widzenia ucznia) konkurować będą nie z książkami, ale dostępnymi obecnie na rynku grami komputerowymi i rozwiązaniami sieciowymi (również na swój sposób z sieciami społecznościowymi), których grafika i rozwiązania techniczne na głowę bić będą rozwiązania edukacyjne, nawet te poprzedzone literką "e".

Grywalność, nieliniowość, rywalizacja oraz dynamika i oprawa multimedialna produktów rozrywkowych z jakimi kontakt mają uczniowie obecnie powoduje, że e-podręcznik skazany jest na porażkę, będzie dla użytkownika po prostu znowu nudny, szary i “nijaki”.

Dochodzi jeszcze jeden aspekt. Każda obowiązkowa i wymuszona aktywność niejako z definicji staje się nieatrakcyjna. Realizując ankietę zadałem pytanie czy interesująca byłaby praca polegająca na testowaniu gier komputerowych. Podano dobre warunki finansowe i właściwie jeden konkretny wymóg, 8-9 codzienne godzinne granie w określoną grę (lub grupę gier). Okazało się, że nawet zatwardziali gracze potrafiący grać 10 - 12 godzin w swoje ulubione gry nie byli zainteresowani. Dlaczego? Ponieważ pojawił się przymus przez co oferta stała się nieatrakcyjna.

Kolejny ciekawy eksperyment polegał na wprowadzeniu wsparcia platformy e-learningowej (blended learning) dla zajęć stacjonarnych. Materiał teoretyczny omawiany podczas zajęć był publikowany w formie książek i lekcji na platformie e-learningowej Moodle. Wydawało się, że jest to optymalne rozwiązanie. Podczas zajęć zyskiwano czas, jaki zazwyczaj przeznaczany był na notowanie nowych informacji. Podczas lekcji można było się skupić na tłumaczeniu omawianych zagadnień a nie na przepisywaniu. Okazało się jednak podczas prac kontrolnych, że system się nie sprawdza. Uczestnicy zajęć nie odwiedzali platformy co wykazały raporty. Przełożyło się to oczywiście na niższe wynik osiągane podczas sprawdzianów weryfikujących wiedzę i umiejętności.

Dwa podane przykłady pokazuję wyraźnie, że w dzisiejszych czasach “statyczne” formy prezentowania informacji skazane są na niższych etapach edukacji na klęskę (na wyższych też furory raczej nie zrobią). Na koniec powróćmy jednak do tytułu e-podręcznik czy e-nauczanie? Właśnie ta ostatnia forma ma chyba największą szansę dać pozytywne efekty. Należy zwrócić jednak uwagę że będziemy mówić o e-nauczaniu, a klasyczny e-learning kojarzony jest zazwyczaj bardziej z uczeniem się niż nauczaniem.

Chcąc osiągnąć sukces musimy skupić się nie na e-podręcznikach, ale dynamicznych aktywnych formach pracy z uczniami. Zamiast zmuszać do zapoznania się z teorią przedstawmy praktyczny problem wymagający rozwiązania a wymaganą wiedzę teoretyczną przedstawmy w formie wskazówek, do których uczeń/słuchacz sięgnie w przypadku problemów. Twórzmy krótkie zadania i problemy nie pozwalające na “nudzenie się”. Pokolenie wychowane na krótkich i dynamicznych sekwencjach video, w większości przypadków będzie miało naprawdę duży problem z dłuższą koncentracją. Postarajmy się, aby stawiane wyzwania i zadania stały się wciągającą grą i pamiętajmy, aby proces edukacyjny nie był pozbawiony obecności nauczyciela, tutora czy trenera służącego zarówno wiedzą merytoryczną czyli konkretnym wsparciem w trudnych sytuacja ale także motywującego do ciągłej pracy.

Podsumowując, nie bazujmy na podawczej formie przekazywania wiedzy niezależnie od tego jak ładnie by ona nie wyglądała. Uczmy wyszukiwać i stosować wiedzę i zachęcajmy do kreatywności w jej stosowaniu. Starajmy się nie odchodzić od bezpośredniego kontaktu z uczniem niezależnie, czy korzystamy z kredy i tablicy czy nowoczesnych multimedialnych pomocy.   

Piotr Brzózka

 

Last modified: Saturday, 13 July 2013, 10:15 PM